Hashashins ciekawostki

Hashashins ciekawostki

Historia kanału Hashashins zaczyna się w dniu 2015-11-22 22:19:40.
Kanał od czasu założenia nagrał już, 172 filmów przez okres działania kanału
filmy zostały wyświetlone 42257296 razy.
Aktualnie kanał śledzi ponad 116303 użytkowników.

AyamCamani Serce prod. AstrØWilk x fishyfish


Przedstawiamy piąty singiel z nadchodzącej płyty "#blck_thgs" AyamCamani na FB AyamCamani na IG: AstrØWilk na FB: Produkcja: AstrØWilk Mix/Master: AyamCamani Realizacja wokali: AyamCamani Hashashins Label: AyamCamani Serce prod. AstrØWilk fishyfish

Najlepsze komentarze:

Prizmo...uwielbiam ten label, pozdro chłopaki
Oliwia ...Czarna kuro, nie jesteś "jak wszyscy", bo ja nie jestem - a słucham z ciekawością, co tam wymyślasz z siebie. No powiem tak... numer dobry, chociaż historia raczej zła. No to teraz masz i bliznę w głowie - a nie wybaczaj wcale i nikomu - sobie też - bo nic się nie nauczysz. Co do mitów - trzeba jakieś zawsze mieć - nawet jak się wie, że to tylko sakralizacje profanum - w coś trzeba wierzyć i mieć jakieś swoje granice, które chcesz przekraczać bądź wiesz, że za nic Ci nie wolno, bo już nie wróci to samo. Nawet jeśli trzymanie się ich robi z nas na chwilę mięso mielone to trzeba być upartym. Czasami tego potrzeba, by właśnie otworzyć oczy... na siebie samego. Wiesz, ja dopiero jak dostałam blizn na ciele to przestałam mieć ich tyle w sobie, chociaż nadal wierzę w dobro od ludzi to tak samo im nie ufam, jednak już wiem, po co mam wędkę. Zawsze mierzyłam swoją miarą ludzi, wymagałam od siebie dużo i od nich tyle samo - bo potrzebowałam potwierdzenia, że dobrze decyduję, dobrze robię, dobrze myślę. Jak coś zawodziło albo było za blisko to przychodził moment, gdy wszystko na raz rozpieprzałam - pomagałam słabym zawsze, stawałam w obronie nie patrząc co tracę ja, ale nie rozumiałam słabości. Dla mnie to była ujma, bo płakałam tylko ze złości - wtedy mnie się zdawało, że nic mnie nie zrani, nic nie złamie, bo nie okazuję słabości. Nadal tego nie robię, ale przyznaję się przed sobą. Musiałam się zatrzymać wbrew sobie - w rok straciłam dużo, został mi tylko młodszy brat. I to mi kazało nauczyć się wszystkiego samemu, w tym cierpliwości, bo zawsze chciałam samodzielnie, szybko i najlepiej. Potem choroba i decyzja - walczysz wbrew wątpiącym i wynikowi, czy odpuszczasz i czekasz na cuda wianki. No i wtedy dopiero zobaczyłam, że co by się nie działo złego to przyjdzie "dobre" - bo dobre to mniej niż się człowiekowi wydaje, tylko trzeba zwrócić uwagę nie tylko na sam cel, ale i na schody do niego. Nie ma co planować, że się tak czy inaczej człowiek zachowa, trzeba mieć zasady i się ich trzymać - tyle. No i uczyć się. Tylko cierpliwość. Wybaczać, ale nie zapominać. Liczyć na siebie. Pamiętać, że jak raz się skurwi (ktoś czy swoje zasady) to prędzej czy później powtórzy to (no a zasada już nie będzie zasadą). No i zrozumieć, że nie ma co uciekać, wycofywać się - przede wszystkim przed sobą. Brzmi tandetnie, ale taka prawda - przynajmniej starać się siebie polubić - inaczej i sobie, i innym robisz piekło. Ja też musiałam mieć potwierdzenie siebie, w tych słabych widziałam podświadomie siebie - w sensie: gdy pomagałam komuś to potwierdzałam sobie, że jestem silna, potrafię zachować zimną krew i poradzić sobie - bo tak naprawdę tego nie zauważałam, byłam śmiała, ale tak w rzeczywistości nieśmiała i wystraszona, że kogoś zawiodę, bo nie dam rady a przecież wszyscy przyzwyczajeni, każdy liczy na to, więc nie mogę - nie mogłam być słaba, właściwie nie nauczyłam się nigdy, to by mi jakieś moje tam zasady rozwaliło jakbym zobaczyła w oczach czyichś, że widzi mój strach - tylko że teraz nie reaguję złością na siebie i cały świat a raczej żartem, czy uśmiechem - bo jestem taka, że jednak szukam dobrych stron, nie na siłę, ale racjonalnie - zawsze jakieś są i to pomaga ruszyć dupę i się pozbierać - bo nikt tego nie zrobi za nas. Miałam takie a nie inne życie i musiałam być silna, musiałam decydować jak dorosły i gdy coś mi nie wyszło to byłam przede wszystkim na siebie zła. I sobie krzywdę robiłam ciągle analizując, jak zrobić by następnym razem znieść coś inaczej. A i tak w momencie dziania się jest zgrzyt i dzieje się inaczej, nie da się zaplanować by się przygotować. Nie jestem guru, nie jestem bożyszczem jakimś, świętą też nie. Już nie mydlę sobie oczu, że będę kiedyś jak inni, że mi wystarczy kilka takich prostych spraw, że zacznę wierzyć w bożki, w które wierzyć mi tu kazało społeczeństwo, że będę cicho, gdy układziki, wdupowłażonko i nie odezwę się, będę neutralnym ze stada a nie kozłem ofiarnym. Ale to figura - jak nie ja to ktoś inny. A wtedy nie pokłócę się ze światem a będę kłócić się ze sobą. Odkąd przyjmuję to, że nie przyjmuję rzeczywistości po cichu to moje mity bardziej się "stabilizują" - gdzieś tam są integralne i już godzę się że są integralne ze mną, z nich też jestem zbudowana, musiałabym zmienić swoje podejście a po co, jak teraz mi w miarę dobrze ze sobą a nie wiem, czy inna będę lepsza, czy gorsza. Nie mi to oceniać. Ale banały się czasami sprawdzają - czas leczy rany. A po co są blizny? Nie po to by czuć się gorszym a po to, by czuć się pewnym siebie i silnym - to dla mnie dowód, że wykaraskam się tak jak się wykaraskałem, nikt do końca nas nie zrozumie - choćby bardzo chciał - i my też nie zrozumiemy kogoś. I to nie jest pesymizm czy dół jakiś tylko tak jest i dlatego trzeba sobie ufać. Zbuntowałabym się jeszcze tylko przeciwko swojej nieufności, bo to nie uważność - ryzykuję często świadomie, wiem, że coś np. stracę, ale nieufność w to, że mogę się odsłonić, że czasami mogę mieć ja gest by nie nie trzymać kogoś za rękę, gdy mu ciężko tylko by ktoś mnie trzymał. I by też zwykłe rzeczy dostawać, by ktoś mnie nie słuchał, gdy mówię, że nie lubię niespodzianek, czy żeby ktoś zrobił mi rano kanapkę. Taka naiwniara nadal jestem, ale chyba dlatego nie cierpię romantycznej literatury np. czy udawania, jak to mówiła Nosowska, że "wszystko, co ludzkie jest nam obce". Trzeba mieć swoje własne mity, to daje jakieś pozory bezpieczeństwa, tłumaczy nam różne rzeczy, upewnia. Inaczej by człowiek się nie rozwijał, muszą być jakieś podstawy. To właśnie dla mnie nazywa się "przyszłość" - bo po co bez tych mitów czegoś próbować. No i wierzę, że każdy musi mieć jakąś tam tylko swoją niszę, przestrzeń, w której właśnie tylko ze sobą jest. Nie na wszystko się zgadzam, nie liczę, że w stu procentach komuś odpowiadam, ale uznaję, że ktoś jest inny i nie tylko te dobre cechy mamy. Nie zmieniać siebie ani kogoś na siłę. Bo się tak nie da. Cisza nie oznacza całkowitego zrozumienia a krzyk nie oznacza zawsze złych intencji - tam gdzie są emocje nie ma pewności - no i tam musimy mieć mity - takie poduszki "powietrzne" - gdyby "co". Zawsze się śmieję, że każdy jest taką watą cukrową z dodatkiem cykuty -
Ola - filozof, aktor, akrobata z zacięciem komediodramatycznym - skrajności ostre - coś pomiędzy "Chodź ze mną" Eldo a "Pocałuj mnie w miłość" Jamala - trochę też i "Skała" Małpy, szczypta "Raz dwa, raz dwa" Maanam, a gdzieś obok już "Czwarta nad ranem" SDM, bo zawsze będzie "0" Kartky.
 I napisałam "książkę" tu o sobie - Was podziwiam, artystów, bo ja za godzinę, gdy pożałuję i się zawstydzę, to mogę skasować i pójdzie w zapomnienie a co dodane od "Głosów" w publikę to już w eterach zostanie... - na kolanie pisane, ale żeby taki ktoś co ma dziś poniżej "jakoś", nie po to żeby "mieć gorzej" się "próbuje", ale... oby do przodu, lepsze serce na dłoni niż na salaterce... :) Karta zawsze się odwraca - ja w to wierzę - także zdrówka, wrażliwości, weny i zaskoczeń. :)
QuantuM...MITEM TO TERAZ SĄ TWOJE WŁOSY KURKO
Inter21...Dobra robota
hoefto0...AyamCamani to klasa sama w sobie. Propsy
Dawid ?...Dooobre, kibicuje mega ?
imkoli ...mało popularna wytwórnia i oby nie odchodzili z niej takcy ludzie bo to totalny sztos (lepsza wytwórnia niż np QueQuality ) i sbm label bo dobre są tam tylko stare kawałki
Wall si...Wszedłem tu przez nazwę kanału bardziej wytwórni ale było opłacal d
Mehh...chyba naj Twój kawałek
dominox...jedyne słowo jakie mi przychodzi do głowy
O, kurwa
xXxBodz...AyamCamani Ty kocurze! Świetna robota!

Podkład też sztosik. No ale jak widzę, że Wilku jest współodpowiedzialny to wiem, że kosmos.

Co tu więcej można by rzec... #HASHAtoJEBANYfront
RAVE...Ayam robi coraz lepsze kawałki, powodzenia w karierze życzę!
Jana Th...Nie wiem kim jesteś ale dojebana nutka
Film osadzony źródło: https://www.youtube.com/channel/UCZUrmhW6DpzlskAHFFIhI0Q