Mass Effect Andromeda | TRUDNA RECENZJA ROJSON


Film osadzony źródło: https://www.youtube.com/watch?v=wb348oIvUaw



Najlepsze komentarze:

ROJSON... Nowa planeta, nowe warunki, sama akcja. Wszystko dzisiaj stanie się tłem rozbudowanej recenzji gry bardzo nierównej, bardzo trudnej w ocenie. Andromeda okiem oddanego fana serii Mass Effect [BRAK SPOILERÓW!]
krystia... ROJSON Widzę że masz spadki fps, czyżby sprzęt Ci nie wyrabiał?
Marcin ... Pięknie ująłeś czym jest Mass Effect Andromeda, a czym w stosunku do ME: Trilogy nie jest! Wielkie dzięki i wielki szacun!
mezmare... Jestem mocno spóźniony, ale zrobiłem to celowo. Po wpadce, jaka miała miejsce zaraz po wypuszczeniu ME3, postanowiłem że tym razem odczekam, aż wszystko będzie cacy. Odciąłem się kompletnie od jakichkolwiek informacji, żeby nie popsuć sobie pierwszego wrażenia - wiedziałem jedynie o arkach i rzekomych problemach z jakimiś animacjami -, aż ostatnio w oko wpadł mi news, że gra nie będzie dłużej wspierana. Długo nie myśląc, był to dla mnie znak, że czas w końcu wskoczyć do Andromedy.

Szybko zauważyłem podobieństwa do oryginalnej gry (ME1) i tak też do niej podszedłem. Zraziłem się nieco zaraz na starcie, przy tzw. "pierwszym kontakcie" - ledwo weszliśmy w atmosferę nowej planety, w kompletnie nowej galaktyce, żeby chwilę później strzelać się z ... człekokształtnymi obcymi. Serio, BioWare?! Wtedy zapaliło mi się pierwsze światełko, które paliło się coraz mocniej, aż do finałowej misji.
Niestety, przez większość czasu czułem się jak na filmie o nastolatkach ratujących galaktykę, którzy z uśmiechem na ustach strzelają sucharami czy głupimi hasełkami. W takim towarzystwie Cora i Vetra szybko stały się moją "oazą normalności". Na plus zasłużył też pilot Kalo. Reszta.. nie bardzo już pamiętam co miała do powiedzenia, niestety. I tu drobne porównanie do ME1 - tak jak wtedy, tak i teraz jest za wcześnie, żeby kogoś szczerze polubić. Jeśli jednak kilka postaci, z moją własną na czele, zaczynają mnie irytować, to coś jest mocno nie tak. O romansach nawet nie będę się rozpisywał. Powiem jedynie, że pierwsza reakcja PeeBee na flirt Rydera przypomniała mi stary żart internetowy o ME - "We'll bang, ok?". Zero wyczucia, taktu, jakiegoś.. rozwinięcia tej znajomości, tylko prosto do rzeczy. Taka trochę porywcza Liara na sterydach z ME1.

Dobry pomysł z odejściem od jedynie dwóch wyborów Paragon / Renegade, jednak sam system kompletnie nie wpływa na kluczowe decyzje, a których jest mało i - przynajmniej na razie - nie mają większego znaczenia ani "wagi". Poświęć tego czy tamtego? Pff, obojętne, poznałem ich 5 sekund temu, więc co mnie to obchodzi. Ciekawe rozwinięcie systemu rozwoju poprzez profile, ale brak kontroli nad postaciami. Taki trochę hit & miss - coś zrobione dobrze, coś spartaczone.

Celowo pominę kwestię animacji i innych bugów - to są problemy techniczne, które można załatać (i zostały załatane, gdy rozpocząłem grę w wersji 1.10). Nie da się jednak załatać największego, w mojej ocenie, problemu czyli miałkiej fabuły i przede wszystkim niedokończonych wątków. Oryginalny Mass Effect mógł spokojnie być grą samodzielną. Miał wszystko, co potrzebne - ciekawą fabułę, wbijający w fotel "plot-twist" i widowiskowe, mocne zakończenie, na które pracowaliśmy przez całą grę. W MEA zwieńczeniem fabuły jest.. w sumie nie wiadomo. Zdatność do kolonizacji? Cały czas czekałem na to tąpnięcie, z którego znany jest Mass Effect, na ten zwrot akcji, przy którym otworzę japę z niedowierzania i będę musiał kolejne 5 minut zbierać myśli do kupy. W MEA gra się po prostu.. kończy, zostawiając wiele, znacznie ciekawszych wątków kompletnie niewyjaśnionych. Niestety zbyt wiele, aby czuć satysfakcję. Hura, możemy kolonizować klaster Heljosa. The End. Do tego kompletny brak poczucia zagrożenia. Spotkanie z Archonem to zupełnie nie ten kaliber, co rozmowa z Sovereign'em. Może sam Archon byłby ciekawszy, ale niestety umarł (chyba). Kettowie też nie budzą jakiś emocji, bo.. no właśnie, bo to już gdzieś było..

I tutaj jest ostatni punkt mojej pisaniny - wklejanie pomysłów z poprzednich części. Wątek ze przekształcaniem jednej rasy w inną już widzieliśmy. W części drugiej - Protheans/Collectors. Nexus to też nic innego jak Cytadela. Dodatkowe spotkanie z Vetrą to dosłownie kopiuj-wklej spotkania z Garrusem (mamy nawet identyczny wybór czy dać jej wygrać czy nie), misja z bliźniakiem to ciut bardziej rozbudowana misja Jokera z ME2. I tak dalej, i tak dalej. Nawet latający Obserwatorzy Remnantów z czerwonym laserem to takie.. mini-Reapery.

Podsumowując, Andromeda to gra, która zapomniała czym jest Mass Effect. Z gry fabularnej z elementami strzelanki stała się strzelanką z elementami fabularnymi. Być może za kolejnych kilka lat ktoś przypomni sobie czym był Mass Effect i co sprawiło, że jest to seria gier uważana przez wielu za najlepszą w historii.
Pawlo E... przeszedłem poprzednie czesci z 4 5 razy i jest to jedna z mojej ukochanej trylogii <3, mialem wielkie oczekiwania co do tej gry ale zawiodłem sie srogo przy takich możliwościach jakie maja po prostu masakra ;//.. wszystko co dobre sie kiedys konczy
Iwo Ry?... Serce jak gdyby trochę złamane :C Oczekiwałem czegoś więcej. Następnej wspaniałej przygody, a nie zasranej inkwizycji :C
HazesTV... Pamiętam jak na najtrudniejszych poziomach w Mass Effect 2 i 3 trzebabyło cały czas tworzyć te kombinacje umiejętności, bo nie było innej opcji żeby z amunicją którą zdobyliśmy w aktualnie eksplorowanej lokalizacji położyć bossa, chociażby się mu zakładało cały czas headshoty. :)
To jest idealne rozwiązanie systemu walki dla tej gry.
michal9... 10:00 tak to mógłbym pomyśleć, i takie mógłbym mieć podejście do gry, gdyby ME3 było udaną grą, ale oni zepsuli ME3, potem zepsuli Inkwizycje, a teraz JA miałbym się przepraszać z andromedą i podejść do niej w lajtowy sposób? chyba śnisz ROJO, teraz to ja oczekuje zadość uczynienia z wyrządzone mi krzywdy podczas ME3, i żądam 10 razy bardziej epickiej przygody niż dawał nam ME1 i ME2 razem wzięty. Ja od 2012 roku nie zagrałem ani razu w ME3 i żadnego DLC nie przeszedłem, bo do tego szajzu nie potrafiłem się więcej przemóc. Tak moja psychika ucierpiała podczas obcowania z ME3. I ty chcesz żeby się przeprosił z Andromedą?

Jedyne co mogę zrobić, to znowu hejtować gównoware (bioware).
Dashiro... Andromedę kupiłem dopiero dziś więc nie będę się na jej temat wypowiadał, ale fakt trylogię żniwiarzy będę pamiętał po wszeczasy, zwłaszcza moment z Thane'm w 3 części jak Shepard powiedziała "Dlaczego w modlitwie pojawia się kochanka" (czy jakoś tak), a Koliat przy łożu rannego Thane'a odpowiedział jej "Nie modlimy się za Thane'a, bo już się modliliśmy (czy jakoś tak), modlimy się za Ciebie" czy jakoś tak to było. To była naprawdę wzruszająca chwila, mi osobiście wtedy aż smutno się zrobiło ;,( No ale cóż zobaczymy jak to tutaj będzie, po recenzji zapowiada się część dialogowa na katastrofę....
Tomasz ... rojo ty leppiej nie rób recenzji bo to ci niewychodzi lepszy jestes jako cybał w gameplayach
ZaGoS... Minusy w grze : Mało kosmitek do romansowania ,a masa bugów do łatania.
Mustang... Świetna recenzja, myślę, że bardzo rzetelna i na pewno nie stronnicza. To porównanie do Arcanii, trochę celne, ale nie do końca - Andromeda jednak nie zepsuła tego co było w poprzednich Mass Effectach, w sensie nie kontynuowała historii. Arcania przeciwnie, bo kontynuowała fabułę w głupi i niefajny dla graczy sposób i o tyle ME:A jest od niej lepsza(jako "gorsza kontynuacja serii"; zresztą Arcania już nie jest w zasadzie kontynuacją Gothic :P).
Sebus 2... 0.00 co to za muza
Makler... Gdyby gra nazywała się tylko "Andromeda" to była by lepsza ;)
Garo... Zupełnie się zgadzam ale sądzę że mimo wszystko ta gra ma ciekawsze wątki fabularne które zostały jednak tylko liźnięte i zostawione na następne części/DLC. Czy to dobrze czy źle to już trudno powiedzieć na razie. Postacie za to ja osobiście polubiłem, są całkiem dobrze napisane ale brakuje tej filmowości scen dialogowych do której przyzwyczaiła trylogia.
TheNore... Skończyłem Andromedę w sobotę. Mimo hejtu na tą część podobała mi się strasznie. Okropnych wyrazów twarzy miałem może z 3 przypadki, nie doświadczyłem żadnych większych bugów czy glitchy, czasem tylko jakaś teksturka się dłużej wczytywała, ale nie było to nic poważnego. We wszystkie poprzednie Mass Effecty grałem i jestem fanem serii. Osobiście uważam, że ciężko będzie przebić Andromedę w tym roku, ale to tylko moja opinia. Ja grałem dla siebie i bawiłem się wspaniale. Dla mnie gra roku ale tak jak mówiłem to moja opinia. Miłego dnia wszystkim którzy to czytają, pozdrawiam Roja :)
Maveric... Kiedyś każdy Józek co sobie dolał płynu do spryskiwaczy nazywał się mechanikiem, dzisiaj każdy gość który gada bez sensu, ma kamerkę i mikrofon nazywa się youtuberem..... Ja bym się wstydził zamieszczając materiały o takiej jakości ..... o jakość merytoryczną oczywiście mi chodzi.
Arczuga... Czyli jest tak jak myślałem, a obejrzałem tylko pierwsze minuty pierwszego odcinka Roja z Andromedy, nie ma w tym tego czegoś za co polubiłem poprzednie części. według mnie to porażka
Mateusz... Zauważyłem jedną rzecz Rojo jak i większość graczy myślała i dalej myśli że Mass Effect Andromeda to czwarta część tej serii a tak nie jest. To jest nowa gra z nowym pomysłem i innym podejściem do fabuły osadzona tylko w świecie Mass Effect i dla tego jest ten cały hejt. Ludzie po prostu muszą zrozumieć że to nie jest kolejna część przygód Sheparda a nowa historia z nowym pomysłem na siebie.
TheAlin... W trylogii były opcje "dobre" (niebieskie), "złe" (czerwone) i nijakie. Więc, by skończyć z tym dualizmem świata, w Andromedzie zostawili tylko decyzje nijakie. Najlepsze jest, że się tym chwalili, a my się tym wcześniej cieszyliśmy.
ROJSON ciekawostki

ROJSON ciekawostki

Historia kanału ROJSON zaczyna się w dniu 2008-08-13 01:48:50.
Kanał od czasu założenia nagrał już, 4411 filmów przez okres działania kanału
filmy zostały wyświetlone 404000169 razy.
Aktualnie kanał śledzi ponad 1650000 użytkowników.