Włącz Filmy na pełnym ekranie

JEST DOBRZE, ALE COŚ MI TU NIE GRA TOTALNA PORAŻKA : PLEJADA GWIAZD Fuzionek


Film osadzony źródło: https://www.youtube.com/watch?v=efrqPvV1SB8



Najlepsze komentarze:

Totalna... Ohhh... Plejada Gwiazd.. Od czego by tu zacząć. A no tak. Skrócone intro. Pierwszy minus. Sezon o nazwie "Plejada Gwiazd" bez Owena, Leshawny lub DJ'a? Kolejny minus. Podział na złych i dobrych? Kompletnie mi nie przypadł do gustu. Ale dla odmiany powiedzmy coś dobrego, scena z Alejandro, który wydostaje się z robota jest kozak i to moim zdaniem jedna z naprawdę moim zdaniem niewielu dobrych rzeczy nt. tego sezonu. Mal to moim zdaniem najgorszy antagonista w serii. Czemu? Bo jak sam zaznaczyłeś to osoba bez hamulców, która niejednokrotnie chciała nawet zabić innych konkurentów i kurde.. Serio? Ten sezon zniszczył moim zdaniem moje najlulubieńsze postacie: Duncan... Mój Boże, cóż oni Ci zrobili. Lubię myśleć o Duncanie z piątego sezonu jak o kompletnie innej postaci. Serio. Typ w tym sezonie jest żenujący i irytujący do szpiku kości. Za wszelką cenę próbuje wszystkim wmówić że jest złoczyńcą roku pomimo tego że już nie raz i nie dwa pokazał jak dobre serce ma, chociażby w pierwszym sezonie pomagając odnaleźć króliczka DJ'a. I jego ciągłe pseudo-zaloty (?) do Courtney pomimo tego że jest z Gwen to jakiś żart. Ogółem związek Gwen i Duncana jest tutaj kompletnie spieprzony. W 4 sezonie jak cały oryginalny cast płynie sobie łódką cóż... Wyglądają na szczęśliwych biorąc pod uwagę że się migdalą. Tutaj? Gwen zlewa Duncana w każdym możliwym momencie, a ten zastanawia się czy Courtney na niego patrzy. Żenada. Kolejną postać jaką zniszczyli to Gwen, która stara się udawać świętą, którą nigdy nie była. Jest nawet scena w której krzyczy na Heather i Jo żeby się zamknęły bo noc jest i po chwili pokazują ją w pokoju zwierzeń jak zastanawia się czy nie była zbyt ostra. Nie pytam. W tym sezonie mamy również do czynienia z najgorszym odcinkiem w serii, czyli odcinkiem 11. Nie będą wygłaszał tu swojej opinii o tym odcinku, bo zajęłoby to za długo, więc zostawiam tutaj jedynie link do recenzji po angielsku owego odcinka: https://www.youtube.com/watch?v=hPI9kEGc-gA Tutaj zaliczamy kolejny spadek realizmu, wyzwania są bardzo meh i ogółem nuda i ból towarzyszy mi podczas oglądania Plejady Gwiazd. A finał sezonu to najgorszy finał w całej serii. Moim zdaniem ten sezon to "Totalna Porażka". Drugi najgorszy sezon serii. Strasznie się męczyłem oglądając go. Jako ciekawostkę jeszcze tutaj napiszę, iż Plejada Gwiazd i Wyspa Pahkitew wg. twórców to z jakiegoś powodu jeden i ten sam sezon, czyli sezon 5. Po prostu Plejada Gwiazd to pierwsza część tegoż sezonu, a Wyspa Pahkitew to druga. Nie pytam jaki to ma sens, gdyż moim zdaniem Zemsta Wyspy i Plejada Gwiazd jako jeden sezon miałyby większy sens, bo chociaż dzielą ze sobą część tych samych postaci, no ale cóż. Ogółem świetnia recka i jak zwykle dziękuję za wybranie mojego kanału do oglądania Totalnej Porażki, i czekam na reckę drugiej części piątego sezonu lub jak kto woli logiczniej po prostu nazwać to szóstym sezonem.
Ami UwU... 10:50 dlaczego "Niestety"? Ja na to czekałam od 3 sezonu i się ciesz że są ze sobą. Heather to moja ulubiona postać a za nią jest Alejandro (to tylko moja opinia więc jak komuś się nie podoba ten ship to trudno nie będę zmuszać)
Piotr M... Pełen szacunek za ocenę. Uważam, że najlepsze sezony to 1 i 3 ze starych i 5 właśnie. Też uważam, że skrócone intro to poważny błąd, bo fajnie byłoby dać w nim jakieś aluzje do przemian Mike'a. A co do wrzucenia Gwen do "Drużyny Złoczyńców" - to przede wszystkim miało wkurzyć... Gwen. Chris wiedział, że będzie miała o to ból zadka, a jemu dało do dobrą zabawę. Wątek Courtney i Gwen trochę jest infantylny, ale być może chodziło o zrehabilitowanie Gwen jako pozytywnej postaci, która chciała zmazać swoje winy. Pewnie taki był zabieg. Alejandro w tym sezonie pełni funkcję taką samą jak Heather w trzecim. W zasadzie ktoś kiedyś zły, który chce powstrzymać kogoś gorszego. Nie tyle moim zdaniem zmiękczyli go, co ukazali, że jest ktoś gorszy. Poza tym Alejandro w tym sezonie właśnie dokopał braciszkowi, który zawsze go poniewierał, więc nie było z nim tak źle. Niektórzy zarzucają brak Owena, ale przecież był w finale i miał w nim widoczną rolę. No i uwielbiam wykopanie Courtney. Taka cwaniara, taka prawniczka, taka intrygantka, a Mal ją w sekundę załatwił jednym zagraniem.
Jakub M... Dla mnie za szybko wyrzucono Alejandro, jego starcie z Malem mogło trwać dłużej. Chętnie zobaczyłem jakby przez kilka odcinków rywalizowali ze sobą, Alejandro jako antybohater, a nie antagonista. Wtedy Al byłyby tym mniej złym lecz nikt nie chciałby z nim współpracować. I powiedzmy ostatecznie Mal wyrzuca Alejandro tuż przed finałem.
Kieuu... To teraz czekamy na wyspe pakitew
Toront ... Plejada Gwiazd to sezon, który mocny podzielił fanów Totalnej Porażki. Opinie są bardzo różne. Jedni uważają, że jest to jeden z najlepszych sezonów natomiast inni wręcz odwrotnie. Dla mnie osobiście jest to mimo wszystko jeden z ulubionych sezonów, aczkolwiek zgadzam się z tym, że były lepsze. Przede wszystkim uważam, że Plejada Gwiazd miała potencjał na coś o wiele więcej. Dobry pomysł na połączenie starej i nowej ekipy, podział na tych "dobrych" i "złych" oraz późniejsze pojedyncze "transfery" przypadły mi do gustu, na plus bardzo szybkie wydostanie się Alejandro z wnętrza robota i szybka eliminacja pana "Si", aczkolwiek ogólna ilość uczestników była zbyt mała i przez to również liczba odcinków jest dosyć skromna co jest dosyć poważnym minusem, niektóre postacie moim zdaniem mogły spokojnie zostać dłużej w programie, ale przez długość sezonu nie było za bardzo takiej możliwości. Długość sezonu powoduje również to, że nie było dużych możliwości w kwestii rozwinięcia interesujących wątków. Skrócenie intro nie podziałało na plus. Same wyzwania mimo iż nie były realistyczne prezentowały się w większości całkiem ciekawie (Chociaż ja osobiście wolę postawienie na realizm jak to było na początku serii). Odcinek finałowy mocno zawiódł a zwłaszcza jego końcowa sekcja. Nie ukrywam również tego iż w tym sezonie niektóre wątki postaci były dziwne lub mogły zostać lepiej wykorzystane. Związek Duncana i Gwen nie został fajnie wykorzystany a miał duży potencjał, zachowanie Duncana w stosunku do Gwen i Courtney jest dla mnie nie zrozumiałe biorąc pod uwagę to co się działo w 3 Sezonie, Courtney od początku w drużynie "dobrych" to nieporozumienie, Sierra bez Cody'ego nie prezentowała się zbyt przyzwoicie a zmienione zachowanie Gwen i jej charakter to również nie był najlepszy zabieg, Szef Haczet niestety zanikał coraz bardziej a w pierwszym sezonie bez wątpienia jest to jedna z najlepszych postaci, spokojnie można było jeszcze bardziej rozwinąć i wykorzystać wątek Duncana i Mala powiązany z przeszłością w poprawczaku. Myślałem również, że sam sojusz Mala i Alejandro będzie dużo bardziej rozwinięty a antagonista 3 sezonu dotrze minimum do finałowej czwórki.
NYGAHU... to teraz przedszolaki
Sven Zi... Też mam podobne odczucia do 5 sezonu Plejady Gwiazd nawet był całkiem dobry. Mogliśmy na przykład jednocześnie zobaczyć część postaci ze starej ekipy 3 pierwszych sezonów oraz część tych nowych z poprzedniego 4 sezonu. Natomiast największym minusem tego sezonu jest przede wszystkim skrócone intro i to że niektóre postacie troszkę się wypaliły. Jeśli chodzi o relacje postaci na przykład Gwen z Courtney, to wyglądało to trochę tak jakby Gwen nagle zakochała się w Courtney, bo widać w tym sezonie jak walczyła o jej względy a Duncana ciągle olewała. Tutaj wystąpiła również Sierra, widać było że bez swojego chłopaka Codyego ciężko było jej funkcjonować i czuła się dosyć samotna w grupie, pomimo że komunikowała się czasem z innymi uczestnikami, to jednak często myślała i wspominała o swoim ukochanym. Jeśli chodzi o Duncana to był przez większość czasu całkiem spoko dopóki nie spalił chaty Chrisa próbując na siłę udowodnić że jest tym złym z charakteru, a potem przez to został wyrzucony z gry i następnie trafił do za kratki do więzienia i niestety smutne zakończenie z tą postacią, no ale mam nadzieję że w przyszłych sezonach być może jeszcze się kiedyś pojawi. Na duży plus że powrócił Alejandro, chociaż troszeczkę się wypalił pod koniec, choć na początek próbował jeszcze coś tam ugrać, ale jednak głównym antagonistą był Mal, czyli jedna z osobowości Mike'a. Jeśli chodzi o samego Mala, no cóż niby był najbardziej złowrogim ze wszystkich antagostów jak do tej pory, jednak szczerze wolę już słabszego Scotta niż jego. Myślę więc że najbardziej w tym sezonie tak jak w 4 podobała mi się postać Zoey, bo ona była najbardziej logicznie myśląca z tych wszystkich postaci. Tak więc sezon ogłółem dobry, ale niektóre momenty były męczące. Tak więc ocena 7/10 jest tutaj całkiem rozsądna.
Szerik... 1,3,5 heh śmiesznie się złożyło
Teo Ch... Sezon jest ok. Wzięli większośc najciekawszych postaci z czwartego sezonu poza Dawn i "B". Najbardziej boli mnie brak Dawn, jednak ona nie pasowała by do historii. Szybko by odkryła Mala. Co do Mala to z fryzem Mayke'a wyglądał znacznie lepiej. Emo grzywka jest słaba. I mam mieszane uczucia co do niego. Był twardzielem i psycholem, ale był też chorobą psychiczną, a nie prawdziwą osobą.
Co do postaci.
Też uważam że Cortney powinna być w drużynie drani. Bo była ona draniem, szczególnie w drugim sezonie. Po pierwszym no ok.
Ale uważam że Duncan powinnien być odpoczątku w drużynie bohaterów. Gwen też powinna, ale rozumiem zabieg twórców, że podpadła w trzecim sezonie.
Charakter Gwen zmienili. W poprzednich sezonach była ona dobrą osobą, ale była twarda, często złośliwa i raczej miała na większość rzeczy wyjebane. Nie uważała się też za jakąś cnotkę. Raczej coś w stylu "robiłam kurwa dobre rzeczy, więc ty na górze dodaj mi plusa, bo będę wściekła". A tutaj tak rozpaczliwie próbuje odzyskać przyjaźń z Cortney, z którą w trzecim sezonie niemal się pozabijały. Przy czym ignoruje i źle traktuje swojego nowego chłopaka. TO przykre. Fajne jest natomiast to, że pod koniec sezonu zdaje sobie sprawę jaką naprawdę fałszywą i złą osobą jest Cortney, nie tylko ona, ale dosłownie wszyscy w programie. I dostaje ona za swoje. Wszyscy się od niej odwracają i zostaje ukarana przez Chrisa zjedzeniem paskudnych lodów i na końcu spłuczka. Krzywdzenie jej mnie bawiło. Szczególnie jak robiła rzeczy typu, zasłąnianie isę gościem którym miała się opiekować, czy narzekanie w willi na zły procent miąższu w świeżo wyciskanym soku. Od siebie też dodam że Laska ma jakąś niezdrowe ciągoty do patoli. Za to Gwen znalazła nową najlepszą przyjaciółkę w Zoey, która do niej pasuje.
Nie lubię tego co zrobili z Duncanem. Nie dlatego, że go zmiękczyli, tylko odwrotnie (chodź gdy się popłakał zabierając jajko ptaszkowi to przesadzili). Wyszedł na strasznego pozera. Od pierwszego sezonu Duncan był raczej dobrym gościem. Poza dręczeniem Harrolda (za co ma u mnie minus, chodź kilka razy miał powód by to robić) to nie robił nic złego. Był twardy i szedł często własną drogą. Był też zgrywusem lubiącym robić żarty reszcie drużyny, oraz prowadzącym. Był trochę męska wersją Gwen. Jednak pod wyglądem bandziora zawsze był dobrym bratem. Np. jak pomógł D.J znaleźć króliczka, dbał o chłopaków w drugim sezonie. Szkolił Harrolda i grał far w finale. Nie oszukiwał nigdy. W trzecim sezonie trochę przez kręcenie z Gwen jego ta dobra strona zupełnie została pominięta, no i zakumulował się Allejandro. Tak swoją drogą w pierwszym sezonie za nim zakochał się w Corney, próbował kręcić z Heather i widać , że mu się podobała xd.
Dlatego widząc jego dobrą stronę już w poprzednich sezonach, nie rozumiem tego jego wyparcia. I nie podoba mi się to granie bycia złym na siłe. Wolałbym by pogodził się z byciem normalnym dobrym gościem. To że Gwen nie okazywała mu uwagi to widać, że bolało. Ale ta chorobliwa obsesja by zobaczyć reakcje Corney była już słaba. Osobiście powiem, że Duncan x Gwen nigdy mi nie pasował. Osobiście uważam że powinna zostać z Trentem bo po prostu lepiej pasowali. A sam Trent miałracje będąc zazdrosny o Duncana xd.
Związek Heather która od sezonu jest jedną z moich ulubionych żeńskich postaci i Allejandro był fajnie poprowadzony z szczęśliwym finałem. Ich związek jest trwały przeciwieństwie do związków np. Gwen xd.
Dużo gości z czwartego sezonu których nie lubiłem odpadli dość szybko jak np. Joe, czy Lightning. Scott był debilem i nowym Tylerem, czyli chłopcem któremu robi się dla śmiechu krzywdę. Ogólnie to na plus.
Mike na koniec został Mikiem i tylko Mikiem. TO na plus. Zoey i Cameron są tacy jacy byli.
Chris oczywiście jest gorszy niż był. Obecnie już dosłownie chce świadomie krzywdzić i niemal zabić uczestników. TO duży minus.
Brakuje mi też więcej Szefa.
Sezon jest ok. Dość mistyczny.
P.S Blaineley jest w związku z niedźwiedziem co wiemy dzięki materiałom dodatkowym. Które były całkiem niezłe. ALe uważam że Heather i Allejandro nie zasłużyli na bycie ukaranymi przez ściganie się o życie z rekinami
SkorK. ... Akurat sezon 4 nie był taki zły jak go odbierasz. Znacznej części osób się bardzo podobał, a przynajmniej bardziej niż sezon 2 czy 5
kirmark... Lubię ten sezon jest moim drugim ulubionym. Co do Damiana i Gwen uznałem to za rozwój postaci.
Awcak... Szczerze mój ulubiony sezon
W?ócz?... 0:55 XDDD
Go?omp... Mój ulubiony sezon. Mimo że nie był doskonały to jednak najbardziej mnie zaciekawił
Sikorka... Najlepszy sezon to wyspa potem plejada gwiazd następnie w trasie potem plan i najgorszy zemsta wyspy
Fill Mi... Skrócenie intra wynika z nowego prawa na cartoon network
Dexus... To przypadek że wymieniając uczestników na początku wymieniałeś ich w kolejności ich eliminacji
Jordix... Dla mnie sezon 5 byl moim ulubionym ale za to intro to duzy minus
Prince ... Z Duncanem nie chodzi o to że był czy nie był dobry. Chodzi o to że stary Duncan by się nie przejmował tym co inni sądzą miałby wyrąbane i tym by pokazał że jest twardy i dobry. Zbyt się przejmował i zbyt to wpływało na jego zachowania, w innych sezonach robił dobre rzeczy a jak ktoś nazywał to dobrym on to olewał albo mówił by byli cicho, ale lubił być lubianym twardzielem. A co do atencji wystarczyłaby mu Gwen on zawsze był lekko samotnikiem nawet jak się kumplował z Geffem i D-J to lubił ich atencję ale potrzebował też spokoju więc nie pasuje to jakiej atencji chce od Gwen I Cortney. Sądzę że stary Duncan zadowoliłby się relacja z Gwen a Cortney albo olał albo pomógłby Gwen się z nią pogodzić. Widzimy to w jednym z odcinków z 3 sezony gdzie mówi że nie ma sensu ciągnąć tej wrogości, która wyszła tak naprawdę z nieporozumienia i braku czasu by D powiedział co trzeba.